Mózg można oszukać i przestać się bać. Najlepsze strategie na czas epidemii koronawirusa

Wojciech Glac. Fot. Zbigniew Urbański / TEDxGdynia
Wojciech Glac. Fot. Zbigniew Urbański / TEDxGdynia.

Strach i lęk podczas zagrożenia to uczucia naturalne, rodzące się w ludzkich głowach, a dokładniej – w ciele migdałowatym mózgu. Pobudzają mózgowe podwzgórze, generując sytuacje stresowe, przez co zaczynamy się denerwować i odczuwać napięcie. Na szczęście nauka zna proste strategie na to, by nieco oszukać mózg i przerwać łańcuch nerwowych wydarzeń w naszej głowie.

Jak sobie pomóc?

 

Strach ma wielkie oczy. Nie zawsze racjonalne

W dobie pandemii ludzi ogrania lęk w różnych, do tej pory całkiem zwyczajnych sytuacjach. Podczas podróży transportem publicznym, w sklepie, na klatce schodowej, a nawet we własnym domu podczas oglądania wiadomości czy przeglądania Internetu. – Lęk powstaje jako skojarzenie czegoś, co realnie nam zagrażało, z okolicznościami, w których to zagrożenie wystąpiło – mówi Wojciech Glac, adiunkt Wydziału Biologii Uniwersytetu Gdańskiego, popularyzator nauki. – Jeśli usłyszymy o tym, że ktoś zaraził się od innej osoby na ulicy lub w sklepie, nasz mózg zacznie kojarzyć te sytuacje z zagrożeniem. Nagle sklep zacznie jawić się, jako miejsce, które jest niebezpieczne. Lęk może zaburzać racjonalną ocenę rzeczywistości i napływających do nas informacji. Raptem wszystko może stać się dla nas śmiertelnym zagrożeniem – tłumaczy Wojciech Glac.

Mózg tworzy reakcje lękowe dla ochrony przed potencjalnym zagrożeniem. Długotrwały lęk to również długotrwały stres. A utrzymujący się chronicznie podwyższony poziom stresu to prosta droga do depresji czy zaburzeń lękowych. – Oczywiście ich intensywność uzależniona jest od indywidualnych predyspozycji każdego człowieka – podkreśla Wojciech Glac. – Ale jeśli na czas nie opanujemy naszego lęku oraz stresu, ich negatywne skutki mogą nie ustąpić wraz z powrotem naszej rzeczywistość do normalności. Na szczęście są proste metody na to, by poradzić sobie w tej sytuacji i skierować mózg na inne, bezpieczniejsze dla nas tory – dodaje Glac.

Oprac. Wojciech Glac.

Mniej informacji = więcej spokoju

Świadomi jesteśmy tego, na co zawracamy uwagę i tego, jakie informacje z otoczenia otrzymuje nasz mózg. Dlatego jedną z metod radzenia sobie w sytuacji potencjalnego zagrożenia jest dawkowanie napływających do nas wiadomości. – Kiedy cały czas śledzimy informacje z mediów, naturalne jest to, że skupiamy się na negatywnych informacjach i tym samym pogłębiamy swój lęk – mówi Wojciech Glac. – Śledzenie tych wiadomości jest bez sensu dla naszego samopoczucia. Oglądanie wizerunku wirusa, opancerzonych wozów na włoskich ulicach, trumien i pustych ulic w centrach miast to potęgowanie lęku, stresu i strachu. Zapytajmy siebie samych: czy te wszystkie informacje są nam do czegoś przydatne? Czy coś pod ich wpływem robimy? Nie bardzo. Tylko się nimi katujemy. A więc, aby nie dopuścić do tego, by emocje negatywne całkowicie zdominowały nasz umysł, trzeba zapewnić sobie pozytywne doznania. Zmienić te obrazy w przyjemne, by stłumić lęk – tłumaczy Glac.

Innymi słowy: mózgowi należy dostarczyć obrazów kojarzących się z czymś przyjemnym, by skupił się na przeżywaniu dobrych emocji. Szukać informacji dobrych, np. tego, że na 100 osób zakażonych koronawirusem 96 wychodzi z choroby bez szwanku. Warto też sięgnąć po książkę, film i dobrze spędzić czas w gronie domowników. – Ludzie mają taki naturalnych odruch, że kiedy dziecko jest chore, odwracają jego uwagę, np. dając mu cukierka – opowiada Glac. – Niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę, ale to ma podłoże biologiczne. Po prostu coś negatywnego przykrywamy pozytywnym. Zmieniamy optykę mózgu, by ten skupił się na czymś innym – wyjaśnia Glac.

 

Odzyskaj kontrolę

Gdy dostarczamy sobie przyjemnych doznań i informacji, odzyskujemy równowagę, która wpływa na działanie różnych systemów pozwalających kontrolować zachowanie i emocje. – W miłej dla człowieka sytuacji mózg zaczyna wytwarzać serotoninę – opowiada Wojciech Glac. – Nie bez powodu nazywana jest hormonem szczęścia. Prawidłowy poziom serotoniny sprawi, że poczujemy optymizm i kontrolę nad sytuacją, co pozwoli nam skupić się na pozytywnych stronach życia –- tłumaczy Glac.

Mózg potrzebuje rozwiązań dla prawidłowego i „bez lękowego" funkcjonowania. Kiedy mamy poczucie kontroli, nasz umysł odpoczywa, a my czujemy się komfortowo. – Dla poprawy samopoczucia warto się zabezpieczyć. Można kupić i nosić maseczki, nawet jeśli pozytywny efekt będzie tylko efektem placebo. I oczywiście trzeba zostać w domu. Tu jesteśmy bezpieczni – wyjaśnia Wojciech Glac. – Takie zabezpieczania da naszego mózgu są komunikatem, że mamy kontrolę, panujemy nad sytuacją, że problem został rozwiązany. Nie możemy nic więcej zrobić, ale to, co robimy, zostając w domu, jest też działaniem i rozwiązanie to zdecydowanie obniża poziom lęku – opowiada Glac.

Takie proste działania pozwalają spełnić jedną z najważniejszych potrzeb człowieka – poczucie bezpieczeństwa, które hamuje powstawanie negatywnych emocji. Mózg ludzki działa w taki sposób, że będzie starał się odzyskać poczucie bezpieczeństwa tak długo, aż poczuje się niezagrożony. Dlatego też nie warto bez końca śledzić negatywnych informacji, bo nigdy nie poczujemy się dość bezpiecznie. Należy słuchać autorytetów i zawierzyć informacjom ze sprawdzonych źródeł. Włączyć racjonalność.

 

Pomogą bliscy

Źródłem poczucia bezpieczeństwa dla człowieka są osoby bliskie. – To one są naturalnym lekarstwem na lęk – mówi Wojciech Glac. – Jesteśmy dla siebie wsparciem, potwierdzeniem tego, że nie jesteśmy sami i w trudnych sytuacjach możemy na kogoś liczyć. Warto w swoim otoczeniu poszukać kogoś silnego, racjonalnego, by przejął stery i stał się oparciem dla innych – dodaje Glac. I razem przetrwać w zdrowiu czas zagrożenia.

view szablon artykułu