Lekarze POZ będą mogli kierować na test wykrywający koronawirusa. Nowe wytyczne MZ

Łóżka szpitalne
Fot. Pixabay.com

Ministerstwo Zdrowia opracowało plan, który ma pomóc w walce z drugą falą koronawirusa. Według nowych wytycznych lekarze rodzinni w ramach teleporady będą mogli kierować pacjentów na testy wykrywające zakażenie. Zdaniem lekarzy POZ pomysł wymaga szczegółowych wytycznych. Problemem może być np. brak podstawy do wystawienia zwolnienia w trakcie kwarantanny i oczekiwania na wynik testu.

Zalecenia znalazły się w strategii dotyczącej postępowania w epidemii COVID-19. Stosowne uprawnienia lekarze podstawowej opieki zdrowotnej mają otrzymać we wrześniu.

Skierowanie na test po wywiadzie telefonicznym

Zgodnie z nowymi wytycznymi podczas teleporady osoba z objawami takimi jak gorączka czy duszności od lekarza POZ ma dostać skierowanie na test wykrywający koronawirusa. Obecnie na testy kieruje lekarz chorób zakaźnych. Wystawienie skierowania poprzedzi dokładny wywiad telefoniczny na temat występujących objawów choroby. – Wywiad będzie punktowany i pacjent będzie kierowany na test. Do tej pory tego nie było – mówił w rozmowie z RMF FM wiceminister zdrowia Waldemar Kraska. Kraska wyjaśnił, że chodzi o szybszą pomoc pacjentowi choremu. – Chcemy tak zrobić, bo nie wiemy, jakie będzie nasilenie drugiej fali, bardzo ważną rolę będzie pełnić tu lekarz rodzinny – tłumaczył wiceminister.

Zbyt dużo znaków zapytania

Zdaniem lekarzy rodzinnych kierunek jest dobry, ale budzi wiele obaw. Według dr Michała Sutkowskiego z Kolegium Lekarzy Rodzinnych chodzi m.in. o to, czy będzie wystarczająca liczba dostępnych testów. Problemem jest np. strona techniczna. – Telefon nie jest wbrew pozorom narzędziem powszechnym, a dodzwonienie się bywa luksusem. Czasem pomogłoby zwiększenie obsady i linii telefonicznych.  Trzeba przyznać że to proponowane rozwiązanie, to duże wyzwanie i wymaga reorganizacji – wyjaśnia Sutkowski. Wątpliwości budzi też to, że lekarz nie może wystawić zwolnienia osobie przebywającej na kwarantannie, która czeka na wynik testu. chodzi o to, że do czasu uzyskania pozytywnego wyniku badania osoba uznawana jest za zdrową. Jak zauważa wojewódzki konsultant w zakresie medycyny rodzinnej Tadeusz Wysocki: „Na pewno znacznie zwiększy się liczba wykonywanych testów". Jednak, z uwagi na rosnącą liczbę skierowań, może wydłużyć się czas oczekiwania na wykonanie testu i otrzymanie wyniku. Według resortu zdrowia wzrostu liczby infekcji należy spodziewać się we wrześniu. – W czasie jesienno-zimowym, kiedy dodatkowo wzrasta zachorowalność na grypę, wczesne rozpoznanie COVID-19 może mieć istotne znaczenia dla skutecznego leczenia tej choroby i zapobiegania jej powikłaniom – dodaje Wysocki.

Oddział zakaźny w każdym szpitalu

Wiceminister Waldemar Kraska zapowiedział podczas konferencji prasowej 19 sierpnia 2020 r., że ma zmniejszyć się liczba szpitali jednoimiennych, których obłożenie było na poziomie 25 proc. – Chcemy, by był mniej więcej jeden szpital na dwa województwa – wyjaśnił Kraska. W ich miejsce w szpitalach mają być utworzone izolatki, w których pacjenci z podejrzeniem koronawirusa mogliby być diagnozowani. – Chcemy, by przy tych izolatkach było przynajmniej jedno stanowisko OIOM-owe – dodał wiceminister. Dzięki temu ma poprawić się dostęp do diagnostyki i leczenia po godzinie 18, do której zazwyczaj czynne są przychodnie i przyjmują lekarze rodzinni. Niestety ten pomysł budzi też wątpliwości lekarzy. W szpitalach przeważnie nie pracują specjaliści chorób zakaźnych czy epidemiolodzy, a np. specjalista chorób wewnętrznych może nie mieć wystarczającej wiedzy dotyczącej leczenia pacjentów z COVID-19.

view szablon artykułu