Co trzeba wiedzieć o testach na koronawirusa? Czy powinniśmy kupować je na własną rękę?

Pobieranie krwi
Fot. Pixabay.com

Wiele firm, chcąc spełnić oczekiwania społeczeństwa, sprzedaje testy, które mają rzekomo wykryć zakażenie SARS CoV-2. Ceny, w zależności od rodzaju testu, wahają się od ponad 100 zł do prawie 600 zł. Eksperci podkreślają, że nie każdy powinien je kupować i robić. Chodzi o to, że nie wszystkie są wiarygodne. Poza tym nie każdy miał styczność z wirusem. Dlatego o badaniu powinien zadecydować specjalista.

 

Na rynku dostępne są testy genetyczne, które wykonują wyspecjalizowane laboratoria diagnostyczne. Są też testy immunologiczne – z krwi żylnej albo tzw. kasetkowe z krwi z palca. Te ostatnie są oferowane w Internecie. W zależności od rodzaju testu na wynik trzeba czekać od 15 minut do kilku dni. Wynik każdego odpowiada na inne pytanie, jednak żaden nie daje 100-procentowej dokładności.

 

Czy warto na własną rękę zaopatrywać się w testy?

Stare porzekadło mówi, że: „lepiej zapobiegać niż leczyć'. Oznaczałoby to, że lepiej się badać niż nie badać. Ta zasada dotyczy wielu chorób np. układu krążenia i nowotworów. Jednak nie jest zalecana w przypadku COVID-19, dlaczego? Chodzi np. o to, że nie każda osoba się zarazi. – O konieczności wykonania badania powinien decydować specjalista – mówi lekarz Tadeusz Jędrzejczyk, dyrektor Departamentu Zdrowia Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego.  – Nie ma sensu, aby każdy na własną rękę kupował testy czy to immunologiczne, czy nawet genetyczne. Są dosyć drogie, a wynik negatywny nie znaczy, że nie zaraziliśmy się koronawirusem lub że nie przejdziemy w przyszłości COVID-19. Ponadto, wciąż bardzo niewiele osób wśród mieszkańców miało styczność z wirusem. Do tego wybór właściwego testu, nie jest prostą sprawą dla kogoś, kto nie jest specjalistą, nie potrafi ocenić jakości, a kusi go reklama. W obecnej sytuacji nie ma gwarancji, że wszystkie sprzedawane testy są wystarczającej jakości. – Dlatego zalecam zdrowy rozsądek i korzystanie w pierwszej kolejności z badania w podmiotach leczniczych, gdzie decyzje o zastosowaniu danego testu są oparte na zebranym wywiadzie i innych badaniach. Testy same w sobie nie leczą i nie zapobiegają zakażeniu. Należy pamiętać o przestrzeganiu zaleceń takich jak: mycie rąk, dwumetrowy dystans, noszenie maseczek ochronnych, a nawet rękawic. Nie można jednak zapomnieć o właściwej i zbilansowanej diecie, odpowiednim nawadnianiu organizmu i aktywności fizycznej – dodaje Jędrzejczyk. 

 

Testy immunologiczne 

Znane są też pod nazwą testów serologicznych. Mogą być wykorzystywane pomocniczo. Służą do wykrywania w organizmie pacjenta przeciwciał,  które powstają po zetknięciu z wirusem. Wykrycie ich jest możliwe po upływie ok. 10 dni od wystąpienia pierwszych objawów zakażenia, a czasem nawet wcześniej i zależy to od badanej klasy przeciwciał. Jednak testy te nie potwierdzają ani nie wykluczają zakażenia koronawirusem. – Badanie jest wskazane w przypadku osób, które były w kwarantannie, o ile miały kontakt z pacjentem zakażonym SARS CoV-2. W przypadku potwierdzonej obecności wirusa test potwierdza odpowiedź układu odpornościowego. Jeśli zaś badanie nie wykazało obecności wirusa, stanowi dodatkową weryfikację. Badania immunologiczne można wykonywać także osobom, u których wystąpiły objawy infekcji grypopodobnej, a nie było możliwości wykonania badań genetycznych we właściwym terminie – tłumaczy Tadeusz Jędrzejczyk.

Jednym z testów immunologicznych jest tzw. test kasetkowy, w którym następuje jakościowe oznaczenie przeciwciał w IgM oraz IgG. Testy te są łatwe do wykonania w domu, dlatego wiele firm sprzedaje je w Internecie. Do badania potrzebna jest krew pobrana z palca pacjenta lub kropla krwi żylnej. Wynik otrzymuje się po ok. kwadransie. Drugim jest test serologiczny, czyli półilościowy znany pod nazwą ELISA. Jest dokładniejszy niż jakościowy. W badaniu oznaczane są przeciwciała w klasie IgM/IgA oraz IgG, które powstają po kontakcie z SARS CoV-2. Do wykonania tego badania pobierana jest krew z żyły. Wynik znany jest w ciągu 1-3 dni. – W przypadku obu testów dodatni wynik badania może świadczyć o przebyciu zakażenia w przeszłości lub toczącej się infekcji. Wynik ujemny nie wyklucza zakażenia wirusem SARS-CoV-2. Natomiast oznacza, że organizm nie wytworzył przeciwciał. Tak może się stać u osoby zakażonej w tzw. okienku serologicznym, czyli w okresie po zainfekowaniu, kiedy organizm nie zdążył jeszcze wytworzyć przeciwciał odpornościowych lub w przypadkach, gdy czułość testu serologicznego jest niewystarczająca (zbyt niskie stężenie przeciwciał). Oba testy nie służą do rozpoznania COVID-19. Co ważne, pozytywny wynik przeciwciał tzw. wczesnej fazy lub niejednoznaczny może, choć nie zawsze musi, być podstawą do wykonania testu genetycznego – wyjaśnia Tadeusz Jędrzejczyk.

Testy immunologiczne mogą być stosowane w regularnych badaniach przesiewowych m.in. dla personelu medycznego, pracowników domów pomocy społecznej oraz ich podopiecznych. Ponadto, w przypadku osób z nietypowymi lub niewyraźnymi objawami nadają się do oceny dynamiki już zidentyfikowanych zakażeń. Mogą też być wykorzystywane przy opracowywaniu leków lub szczepionki przeciwko SARS CoV-2. 

 

Testy genetyczne

Zwane też molekularnymi, polegają na badaniu wymazu z nosa lub gardła pacjenta. Na początku epidemii w Polsce testy te wykonywano tylko osobom z typowymi objawami COVID-19 takimi jak: wysoka gorączka, suchy kaszel, duszności. Obecnie, o tym, od kogo powinien być pobrany wymaz, decyduje lekarz. Również, zgodnie z zaleceniami WHO, aby wykryć koronawirusa przeprowadza się testy genetyczne metodą RT-PCR. W badaniu chodzi o wykrycie w próbce pobranego od pacjenta wymazu kodu genetycznego wirusa.Testy zlecane są dla osób potencjalnie zakażonych w początkowej fazie infekcji. Najwyższą czułość mają między 7. i 14. dniem od kontaktu pacjenta z wirusem. W późniejszej fazie, czułość diagnostyki molekularnej stopniowo maleje, wówczas pacjent może otrzymać wynik fałszywie ujemny. Cały proces jest dość skomplikowany. – Na jeden wynik czeka się ok. 6-8 godzin od momentu dostarczenia próbki. Jeśli wynik jest niejednoznaczny, całą procedurę trzeba powtórzyć. Chodzi o to, aby wydać wynik potwierdzony i wiarygodny – informuje Hanna Reguła, dyrektor marketingu Prywatnego Laboratorium Medycznego Bruss Grupa Alab. Testy te wymagają użycia specjalistycznego sprzętu obsługiwanego przez przeszkolony personel, a także przestrzegania szczególnych środków bezpieczeństwa. Szacuje się, że dokładność tych testów jest na poziomie 60-70 proc.

W Polsce Ministerstwo Zdrowia decyduje, które laboratoria spełniają odpowiednie kryteria i te zostają wpisane na listę ośrodków diagnostycznych. Aktualnie w kraju ponad 80 takich laboratoriów wykonuje ok. 12 tys. testów molekularnych na dobę.

 

Testy białkowe

Testy antygenowe (białkowe) wykrywają obecność białka wirusa, a nie przeciwciał. Badanie polega na tym, że na pasku testowym, na którym znajdują się przeciwciała, umieszcza się próbkę z wymazu pobranego od pacjenta. Gdy przeciwciała połączą się z białkiem wirusa, to znaczy, że osoba jes zakażona. Wynik jest znany po kilkunastu minutach. Pomimo że są szybkie, to budzą wątpliwości dotyczące skuteczności. Na razie w Polsce poddane są procesowi walidacji, który pozwoli ocenić ich przydatność. Być może będą stosowane jako metoda pomocnicza, dopóki nie będzie potwierdzona ich wysoka skuteczność.

view szablon artykułu